Zakazany owoc
Dostałam owoc miłości... Podarowali mi go... Rzucając... Tak mimochodem Tak jak... Rzuca się słowa na wiatr...
Pielęgnowałam go... Kilka wyszeptanych słów, Uścisków dłoni... Na powitanie i pożegnanie.
Lecz przyszedł nagle... Jak w złym śnie Brutalnie wydarł owoc z mych rąk.
Rozdzielił go na pół, Ręce mu nie zadrżały!
Swą część wyrzucił. Leży gdzieś... W szczerym polu? Na dnie morza? U zbocza góry? Tam gdzie pomknęła wraz z wiatrem.
Taka... piękna, dojrzała soczysta...
Drugą dał mi..
NIE MOGĘ JEJ PRZEŁKNĄĆ!
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
OWOC
Pozostałe wiersze autora:
* * * [płomyka blask] (Balas Sylwia) Manifest Mój (Balas Sylwia) powód (Balas Sylwia) To pojzaż sentymentalny 04 (Balas Sylwia) Zakazany owoc (Balas Sylwia)
Warto zerknąć również na te rzeczy: Dobry nastrój w zaciszu domowym zagwarantują Ci pachnące świece . Nic tak nie poprawia atmosfery i nie łagodzi obyczajów jak subtetny zapach aromatycznych świec.
Moje włosy polubiły profesjonalny krem do włosów . Tylko on jest w stanie wygładzić nieposłuszne włosy. Stosuję go zawsze na końcu stylizacji, ale przed użyciem suszarki.
|